"Pudełko z marzeniami" - Alek Rogoziński i Magdalena Witkiewicz - Wydawnictwo Filia



Miałam bardzo duże oczekiwania wobec tej książki. Uwielbiam humor i intrygi w książkach Alka oraz możliwość powzruszania się nad powieściami Magdy. Wiem, czego można oczekiwać po tych autorach i tego właśnie szukałam w ich wspólnej książce. Ale czy to znalazłam? Zapraszam do przeczytania recenzji.

Jedną z głównych bohaterek powieści jest Malwina, nudna pracownica korporacji, marząca o wielkiej miłości i zmianie życia na lepsze. Idealna okazja do zmian nadarza się, gdy poznaje Radosława. Radosław to całkowity lekkoduch. Nie pracuje, nie ma mieszkania - po bardzo krótkim czasie wprowadza się do mieszkania Malwiny i nie planuje nic w tym układzie zmieniać, choć od czasu do czasu przebąkuje o rzuceniu wszystkiego i wyjeździe w Bieszczady. Malwina bierze sobie jego słowa nieco zbyt mocno do serca i postanawia się przeprowadzić - co prawda nie w Bieszczady, ale do niewielkiego Miasteczka. Znajduje tam mieszkanie połączone z restauracją, którą zamierza ponownie otworzyć i utrzymywać się z jej prowadzenia. Radosław jest załamany - jak to wyprowadzka? Z luksusowego mieszkania w centrum Warszawy do jakiejś dziury? I w dodatku Malwina każe mu tam jechać samemu i zrobić remont. Jak to? On, Radosław, ma wiercić dziury w ścianach? Niedoczekanie. Wkrótce Radosław wyjeżdża "do pracy za granicę" i tyle go wszyscy widzieli. Malwina zostaje całkowicie sama z doprowadzaniem restauracji do użytku i w dodatku nagle sprowadza się do niej babcia, mieszkająca wcześniej we Francji, i chce wprowadzić w restauracji serwowanie żab i innych ślimaków.



Michał to trzydziestolatek, którego właśnie zostawiła narzeczona i który w dodatku został oszukany przez wspólnika. Mniej więcej w tym samym czasie dowiaduje się również, że ciotka, która go wychowywała, umiera i życzy sobie, żeby koniecznie porozmawiać z nim przed swoją śmiercią, ponieważ musi mu przekazać tajemnicę rodzinną. Bohater dowiaduje się, że w dalekim Miasteczku jego rodzina ukryła skarb, który nadal na niego czeka. Został on jednak schowany pod figurą, która obecnie stoi w piwnicy restauracji należącej do Malwiny, więc jego wydobycie nie będzie ani trochę łatwe. Jak się pewnie domyślacie, Michał zrobi wszystko, by odzyskać skarb, włącznie z nawiązaniem fałszywej przyjaźni z Malwiną. 



Napis na tylnej okładce głosi, że jest to "najzabawniejsza świąteczna komedia romantyczna". Niestety ja nie znalazłam w niej ani humoru, ani klimatu świąt, ani tym bardziej historii romantycznej. Była dla mnie koszmarnie naciągana i po prostu... nijaka? Nudna? Bezbarwna? Bohaterowie nie byli porządnie wykreowani, historia nie rozwinęła się w żaden sposób przez całą książkę. Końcowe wydarzenia wzięły się dosłownie znikąd. Nie byłam w stanie wyrobić sobie nawet zdania na temat któregokolwiek z bohaterów, tak słabo byli przedstawieni. W dodatku historia każdego toczyła się swoim torem, brakowało mi punktów wspólnych, żeby jakoś je połączyć i wtedy rozwijać. Samo przedstawienie bohaterów na początku sugeruje, jak zakończy się ich relacja i właśnie tak się dzieje. Zero emocji, zero dynamiki, zero świąt, zero niepewności. Przewidywalna do bólu. Lekkie przebłyski humoru Alka w niektórych fragmentach, ale to zdecydowanie za mało, by stworzyć dobrą książkę, nawet tak niewymagającą jak historyjka świąteczna. Niestety jestem na nie, mimo wcześniejszej sympatii do obojga autorów.


Komentarze

  1. Po ty jak opisałaś fabułę spodziewałam się czegoś dynamicznego i niezwykle wciągającego. Szkoda że dość dobry pomysł na fabułę został przerysowany i zmarnowany :) Pozdrawiam i zapraszam Cię do siebie :)
    www.strefabrunetki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam tą książkę w planach na te święta. Teraz nie wiem czy będę ją czytać, czy nie...

    Pozdrawiam. i zapraszam do mnie :)
    Kasia
    http://misskatherinesblog.blogspot.com
    IG @misskatherinesblog (https://www.instagram.com/misskatherinesblog/)

    OdpowiedzUsuń
  3. Początkowo spotykałam same zachwyty dotyczące tej książki, a po jakimś czasie w końcu zaczęły pojawiać się mniej pozytywne głosy. To dobrze, bo w sumie uwielbiam twórczość Witkiewicz, a Rogozińskiego chcę poznać, ale coś mi nie pasowało i nie chciałam czytać tej książki. Widocznie moja intuicja zadziałała. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na pewno przeczytam, Panią Magdalenę pokochałam po "Czereśniach...", Pana Alka polubiłam po "Do trzech razy śmierć". Więc teraz czas poznać ich wspólne dzieło!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi z kolei ta książka bardzo przypadła do gustu, choć więcej humoru znajdzie się w książkach Olgi Rudnickiej, to również i w tej to odnajdziesz :)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty