"Odezwij się" - Magdalena Zimniak - Wydawnictwo Prozami



"Leżałam zwinięta w kłębek, nie zwracając uwagi na świat zewnętrzny. W pewnym momencie zaczął mi przeszkadzać stały szum. Moje imię wymawiane co chwila. Dziecięcym głosikiem. Ada. Ada. Ada. Ada. Położyłam dłonie na uszach, żeby odgrodzić się od tego dźwięku. Potem było jeszcze gorzej. Odezwij się. Natarczywy głos dziecka. Małe rączki w moich włosach i na ramionach. Nie bawiąc się w delikatność, odsunęłam je i zakryłam się kołdrą aż po głowę. Przez jakiś czas mogłam do woli nurzać się w gnoju. Zasnęłam. Lubiłam spać, bo czasem pojawiała się pustka. Może była też tym razem, bo pamiętam tylko przebudzenie. Ktoś ściągnął ze mnie kołdrę zanim zdążyłam ją zatrzymać. Zacisnęłam mocno oczy. Niech myśli, że śpię. Niech odejdzie. Ada - usłyszałam znów głos Rafałka. Ada. Ada. Ada. Ada. Wkładał mi do ręki jakiś przedmiot, powtarzając moje imię. To mój brat - pomyślałam. Nie jestem sama. Zacisnęłam palce na czymś dziwnie znajomym. Jeszcze nie otwierałam oczu. 
- Ojcze nas, któryś jest w niebie - mówił Rafałek (...)"


Dziś przychodzę do Was z recenzją kolejnej genialnej książki - "Odezwij się" polskiej autorki Magdaleny Zimniak. Zaczęłam ją czytać tuż po "Lokatorce" i powiem Wam, że choć poprzeczka była bardzo wysoko zawieszona, to jednak książka dała radę. Nawet się cieszę, że nie sięgnęłam po nią wcześniej, tylko dopiero teraz, gdy miałam więcej czasu, bo mogłam odpowiednio się na niej skupić i porządnie w niej zagłębić. Bo, mimo że to ten sam gatunek co "Lokatorka", to jednak ta książka wymusza na czytelniku o wiele większe zaangażowanie i dostarcza bardziej traumatycznych przeżyć, ponieważ głównymi bohaterami są dzieci i to na nich przez większość czasu skupia się akcja.

Na początku książki poznajemy rodzinę Mielczarków. Jest to z pozoru zwyczajna, polska rodzina mieszkająca w Warszawie. A jednak, po bliższym przyjrzeniu się jej nie jako całości, ale każdemu z osobna, okazuje się, że każdy jej członek zmaga się ze swoimi demonami, odbiegającymi nieco od typowych codziennych problemów.

Joanna to nauczycielka, po pracy pisząca kryminały (To akurat jest słabe - czy naprawdę wszystkie bohaterki polskich autorek muszą być nauczycielkami / pisarkami / nauczycielkami piszącymi książki / dziennikarkami? Nie ma innych zawodów w tym kraju? Żadna nie może być, dajmy na to, właścicielką sklepu?). Jest żoną wykładowcy akademickiego i matką dwójki dzieci - trzynastoletniej Ady i czteroletniego Rafałka. Choć w momencie, kiedy ją poznajemy, jest o kilka lat młodsza. Niedawno urodziła syna i zmaga się z depresją poporodową, choć nikt o tym nie wie. Nie potrafi pogodzić się z tym, jak potoczyło się jej życie, tęskni za dawną sobą, dobija ją codzienna rutyna i obowiązki, które ma na głowie. Uważa, że jej mąż niczym się nie przejmuje, nie chce mu się nawet wstać w nocy do płaczącego syna, woli narzucić kołdrę na głowę. Przestał interesować się również żoną, dlatego Joanna popada w kompleksy, wydaje się sobie nieatrakcyjna, nie akceptuje siebie. Podczas jednego z pobytów w parku, poznaje przystojnego mężczyznę, którym jest zauroczona, ponieważ okazał jej swoje zainteresowanie. Mężczyzna wydaje się być naprawdę ciekawy, co boli Joannę, z czym się zmaga, z czym sobie nie radzi, oferuje jej swoje wsparcie i dobre rady. Ich relacja przeradza się w krótki, lecz intensywny romans. Joanna młodnieje o kilka lat, zaczyna inaczej patrzeć na świat. Uświadamia sobie również, że tak naprawdę to rodzina jest dla niej ważna, nie chce doprowadzić do rozpadu swojego małżeństwa, dlatego zrywa związek z mężczyzną. On nie potrafi się z tym pogodzić, popadł w obsesyjną fascynację kobietą i jeszcze wiele lat później przy każdym przypadkowym spotkaniu będzie miał nadzieję na odnowienie romansu.

Andrzej Mielczarek, jak już wcześniej wspomniałam, to wykładowca akademicki. Mężczyzna w średnim wieku, lubiący swoją pracę, ale jednocześnie zmęczony życiem rodzinnym i zawodowym, a właściwie jego łączeniem. Kocha swoją żonę i dzieci, lecz czuje się przytłoczony obowiązkami. Czuje, że jego relacja z żoną nie jest już taka jak dawniej, ale nie bardzo wie, co z tym zrobić. Na dodatek o wiele młodsza i bardzo atrakcyjna koleżanka z pracy jest nim żywo zainteresowana. Stara się walczyć ze sobą, ale zdarzają mu się pojedyncze wpadki.



Ada - nawet na pozór nie wydaje się być normalną nastolatką. Nie buntuje się, nie ucieka z domu, nie kłóci z rodzicami. Zamiast tego często odmawia różaniec i biega do kościoła. Jest to tym bardziej zadziwiające, że rodzice nie są szczególnie wierzący. Niepokoją się zachowaniem córki i nawet, oczywiście po kryjomu, nazywają ją dewotką. Jednak prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Dziewczynka cierpi bowiem na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, czego nie jest świadoma i nie zamierza mówić o tym nikomu z bliskich, żeby nie uznali jej za szaloną. Bardzo męczy ją fakt, że ma tajemnice przed rodzicami, ale nie chce im o tym powiedzieć. Modlitwa to jej sposób radzenia sobie z obrazami i wizjami, które ją nawiedzają. Do tego dochodzi obsesyjne mycie łazienki oraz nocne krążenie po pokoju, koniecznie przez konkretną ilość okrążeń. 

 "Jest trzecia nad ranem. Często budzę się w nocy i prześladują mnie wtedy obrazy, których nie chcę. Teraz strach był ciemny, pozbawiony kształtów. Poszłam do łazienki, odbębniłam swoje idiotyczne rytuały, wykonałam rundki po pokoju, dopiero później uklękłam i modliłam się długo i rozpaczliwie."

Ada pewnego dnia poznaje w szkole psychoterapeutę, z którym później się zaprzyjaźnia i dopiero on uświadamia jej, na jaką cierpi chorobę, dlaczego tak się dzieje i jak sobie z nią radzić. Niestety w momencie, w którym jego rady zaczynają przynosić pierwsze rezultaty, dziewczynka i jej brat znikają w niewyjaśnionych okolicznościach.

Ada jakiś czas wcześniej zaczęła prowadzić pamiętnik, by lepiej radzić sobie z męczącymi ją obrazami. Opisywała w nim sytuacje, które pojawiały się w jej głowie, głównie były to wizje, w których krzywdziła swojego małego braciszka. Niektóre były na tyle okropne, że nie potrafiła nawet o nich pisać. Dziewczynka strasznie przeżywała te sytuacje, ponieważ była nieprzeciętnie wrażliwa, a przy tym naprawdę mocno kochała Rafałka. Starała się podchodzić do nich, jakby oglądała je z boku, a nie jako główny uczestnik, ale nie zawsze jej się to udawało. 

"Dzisiaj natomiast czeka mnie trudny dzień. Jak napisałam wczoraj, nie dotknę Rafałka. Wszedł rano do mojego pokoju ze swoim najsłodszym uśmiechem, wyciągając rączki. Nie przytuliłam go. Próbowałam zagadać, pokazywałam coś, ale był rozczarowany. Boli mnie to. Wiem, że poddaję się myśleniu magicznemu, ale nic na to nie poradzę. Nie chcę. Gdybym go objęła, okupiłabym to zbyt potwornym strachem. 
Kiedy wreszcie przestanę się bać?"

Pech chciał, że pamiętnik był pierwszą rzeczą znalezioną przez policję po zgłoszeniu zaginięcia dzieci. Z tego powodu nie traktowali oni poważnie sugestii rodziców o porwaniu, ale trzymali się wersji, w której to Ada uprowadziła brata, by zrealizować swoje "fantazje", mimo że opinia psychoterapeuty to wykluczała. Jednak kiedy przez wiele dni i później tygodni dzieci nie wracały, wersja porwania zaczęła być najbardziej prawdopodobna... Podejrzanych było naprawdę wielu. Może to z pozoru życzliwy psychoterapeuta zaprzyjaźnił się z Adą, by później porwać ją i jej brata i "zadośćuczynić" sobie swoje własne dzieci, które zginęły w wypadku kilka lat wcześniej? A może to niedoszła kochanka Andrzeja, z zazdrości o rodzinę, którą wybrał, postanowiła ją rozbić? A może student, którego wykładowca oblał na egzaminie?

"Odezwij się" to bardzo dobrze napisany thriller psychologiczny. Została w nim zawarta niezwykle wnikliwa analiza uczuć, emocji i przemyśleń rodziny Mielczarków. Dzięki różnorodnym formom opisu tych obserwacji, tj. opowieść w 1 osobie, w 3 osobie, spostrzeżenia z zewnątrz, a przede wszystkim - przedstawienie treści pamiętnika Ady, możemy naprawdę dobrze poznać poszczególnych bohaterów i dokładnie wiedzieć, co czują w danym momencie. Razem z nimi przeżywamy ból, rozpacz, czujemy targające nimi emocje. Zwłaszcza pamiętnik dziewczynki jest niezwykle wstrząsający. Pisany prostym, dziecinnym językiem, a jednak zawierający bardzo dojrzałe przemyślenia, kolejne etapy podejmowania ważnych decyzji czy opisy ciężkich, agresywnych i traumatycznych sytuacji, które ją spotykały. Uważam, że jest to bardzo wartościowa pozycja, którą każdy powinien przeczytać. Historia jest bolesna i przejmująca, ale tak naprawdę każdy z nas mógłby zostać jej bohaterem. Pokłony dla pani Magdaleny Zimniak, która potrafiła w tak dobry sposób napisać tak ciężką książkę. 

Moja ocena 9/10. 

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Prozami za egzemplarz do recenzji!


Komentarze

  1. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać Lokatorki, ale czekam, aż w końcu pieniądze pojawią się w mojej kieszeni. Ostatnio za dużo wydałam na książki.
    Nie czytam takiego gatunku, więc przekonam się, czy mi odpowiada. Natomiast po "Odezwij się" nie sięgnę ze względu na polskie realia, co mnie odrzuca.
    pozdrawiam,
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie kategoryzowanie książek po miejscu akcji jest, z całym szacunkiem, głupie i przede wszystkim płytkie. Nie wiesz, co tracisz ;)

      Usuń
    2. Ale ja nie mówię, że ksiązka jest słaba. Nie oceniam jej, ale po nią nie sięgnę, bo odrzuca mnie polski styl pisania. Polskie imiona. Polskie realia. Nie jest to ani głupie, ani płytkie. Mamy tyle książek do czytania, czy osoba, która nie lubi romansów, czyta romanse? Nie wydaje mi się. :)

      Usuń

Prześlij komentarz